Po
otrzymaniu nagrody gry roku za ich genialne w prawie każdym aspekcie dzieło
"The Walking Dead" Telltale Games proponuje nam (w oczekiwaniu na drugi
sezon) przerwę od świata zombie. Witamy w świecie dorosłych bajek.
PRODUCENT: Telltale Games
KATEGORIA: PC, Mac
PRZEDBIEGI
O
"The Wolf Among Us" usłyszałem, kiedy o jego dacie premiery nie było
jeszcze mowy, ale jakoś nie podchodziłem do tej gry z wielkim entuzjazmem. Jak
to firma, która powinna ostro pracować nad drugim sezonem mojej gry roku robi
coś nowego?! Informacja o produkcji przyszła i odeszła - nie siedziałem przed
ekranem w kółko odświeżając stronę firmy w oczekiwaniu na datę premiery czy też
przycisk "Buy". Nic z tych rzeczy. Ostatnio jednak wpadła mi w ręce
znowu informacja o "The Wolf Among Us", a raczej chwaląca recenzja.
Trzeba było spróbować.
Moje pierwsze chwile przed uruchomieniem gry skupiały się na tym, co właściwie
wiem o niej. Coś o wilkołakach nie? Mieszane miałem uczucia, chociaż chciałem
wierzyć w to, że będzie to gra tak samo dobra jak poprzednia. No cóż...
PIERWSZE KROKI
Tak,
więc, w jednej rzeczy się nie pomyliłem - nasze czasy i coś tam z wilkami.
Fabuła jednak różni się trochę od moich domysłów. Nie, gra nie jest o wilkołaku,
a o wilku i to o takim jednym specyficznym, którego w polskich bajkach nazywamy
od tak po prostu "wilk", a w amerykańskich wersjach jest to "Big
Bad Wolf". Oto nasz bohater. Tak, to ten wilk, który zjadł czerwonego
kapturka i ten sam, który niszczył świnkom domy (co wypomina nam jedna z nich
podczas gry). Big Bad Wolf, a raczej Bigby Wolf, bo takie imię przyjął w
naszych czasach jest stróżem prawa odpowiedzialnym za nadzorowanie wszystkich
bajkowych stworów. Bardzo szybko, a właściwie od razu dowiadujemy się, że
wszystkie bajkowe postacie żyją i to między nami, ale ich życia nie są tak
kolorowe jak te, które znamy z książek. Aby przetrwać stworzyli pewnego rodzaju
rząd, który teraz pomaga (choć bardzo rzadko), nadzoruje i zapewnia ochronę
wszystkim "istotom" takim jak my.
Początek jest bardzo hmm... poetycki (?) w swojej prostocie - wilk
walczy z drwalem (tym drwalem, który uwolnił kapturka i babcię) o to, i tutaj
robi się ciekawiej, że ten drugi pobił prostytutkę. Już rozumiecie jak bajka
stała się nagle dorosła? Typowa sprawa wśród bajkowych postaci i niby zakończona...
gdyby nie przypadkowa głowa lądująca na schodach naszego domu.
Cały rozdział pierwszy (bo jak na razie tylko ten jest dostępny) jest raczej
dużym wstępem w historię, która jak wierzę rozwinie się w następnych
"epizodach" i przy okazji wyjaśnia nam kilka spraw co do bajkowych
istot. Początek ten jednak nie jest zły. Dużo akcji, dużo wyborów moralnych i
nawet szczypta romansu... i jedno z tych zakończeń, przez które chcesz rzucić
monitorem o ścianę.
NIE TAKI WILK STRASZNY
Podobnie jak w "The Walking Dead" rozgrywka składa się z trzech
etapów - "point and click", "quick time events" oraz
dialogów. W przypadku "point and click" to, bardzo podobnie jak w
"The Cat Lady", poruszamy się naszą postacią po określonym terenie i
klikamy w podświetlone miejsca. Nic specjalnego, ale też nie jest to wielka
część gry. "Quick time events" to dla mniej zapoznanych z grami moment,
w którym na ekranie odgrywa nam się niby film, a my wciskamy w odpowiednim
momencie klawisze, które wyświetlają nam się na ekranie. "Wydarzenia”,
które były mi zaserwowane w pierwszym rozdziale pokazały jedno - Bigby to nie byle
kto i nie warto z nim zadzierać (choć może nie wygląda).
Oczywiście ostatni etap, tak samo jak w "The Walking Dead" jest
największym i najbardziej rozbudowanym - dialogi. Tutaj niestety jednak trochę
gorzej niż w przypadku poprzedniego tworu. Postacie i interakcje z nimi są
bardzo dobre i pełne emocji/charakteru. Łatwo wyłapać, kto kogo lubi, jak się
czuje, oraz jak bardzo Bigby jest znienawidzony. Zaistniał jednak pewien
problem, a właściwie dwa wiążące się ze sobą. Za każdym razem, gdy możemy coś
powiedzieć to otrzymujemy do wyboru jedną z czterech reakcji (jest także ukryta
piąta - możemy nie mówić nic). Tutaj się zawiodłem, bo czas na naszą reakcję
jest tak krótki, że zdarzało mi się wybierać bez większego zastanowienia, do
czego to może prowadzić. Rozumiem, że w życiu tak jest, ale w grze moglibyśmy
dać sobie trochę więcej "luzu". Drugi problem jest mocno związany z
pierwszym, lecz wydaje mi się, że dla ludzi, którzy są już tak doświadczeni w
tych sprawach to nie powinien on zaistnieć. Opcje dialogowe często są
niezrozumiałe. Zdarzało mi się klika razy zrobić olbrzymie oczy, bo tu nagle
Bigby robi coś, czego nie chciałem, a opcja dialogowa nie wskazywała na
to.
Dla
osób, które nie grały do tej pory w gry Telltale Games to musicie zrozumieć, że
wszystkie nasze wybory mają znaczenie i całość rozgrywki stworzona jest
właściwie na dialogach. "The Wolf Among Us" to point and click
polegający na zabawie moralnością i reakcjami, a nie na prawdziwym klikaniu
gdzie popadnie. Dlatego też dialogi i zrozumienie, co właściwie wybieramy jest
tak bardzo ważne.
MUZYKA I GRAFIKA
O muzyce dużo mówić nie można. Jest dobra i leci sobie w tle. Pasuje do
aktualnego tempa akcji i chyba tyle o niej. Nie jest jakaś nad wyraz specjalna,
ale też mi nie przeszkadzała. Dobra muzyka i tyle.
Grafika to zupełnie inny temat. Podobnie jak w przypadku "The Walking
Dead" "The Wolf Among Us" jest oparty na komiksie i stara się
oddać "komiksową kreskę" najlepiej jak to się da. Ładne modele i
bardzo ciekawie zrobione cienie dodają uroku tej grze. Jednak irytuje mnie
jedna rzecz, może zabrzmi to dziwnie, ale broda Bigby'iego irytowała mnie przez
całą grę. Jest słabo zrobiona, a fakt, że patrzymy na nią przez prawie całą
rozgrywkę tylko pogarsza moje odczucia.
CO IRYTUJE
Poza tym wszystkim, co już pisałem to nie irytowało mnie za dużo.
Podoba mi się podejście do rozgrywki, postacie są ciekawe i ładnie nawiązują do
bajek, które chyba każdy z nas zna. Po zakończeniu pierwszego rozdziału
irytowało mnie to, że nie mogę już zagrać w następny, a to chyba dobrze
(zwłaszcza, że na koniec jest "Next on”, który pokazuje nam kilka scen z tego,
co będzie później - nienawidzę was za to Telltale!). Koniec epizodu szokuje i
denerwuje (a właściwie wrzuca w pewien rodzaj szału - jak na wilka przystało),
ale to dobrze - o to chodziło.
Ciekawostką jest to, że po zakończeniu (podobnie znowu jak w "The Walking
Dead") mamy statystyki wyborów, w których możemy dowiedzieć się, jakich
wyborów dokonała, jaka część graczy (w procentach). Fajnie. Jeżeli zagracie, a
polecam, to podzielcie się - jak bardzo byliście zgodni z innymi graczami?
